piątek, 8 marca 2013

Rozkład jazdy. 20 lat literatury Dolnego Śląska po 1989 roku

DOLNOŚLĄSKIE KOLEJE LITERACKIE

Co kryje się pod określeniem „literatura dolnośląska”? Czy coś ją wyróżnia na tle literackiego dorobku innych regionów Polski? Czy tutejsi twórcy filtrują opisywaną rzeczywistość przez jakąś specyficzną, dolnośląską tożsamość? Książka Rozkład jazdy. 20 lat literatury Dolnego Śląska po 1989 roku, będąca rozkładem współczesnej dolnośląskiej literatury na czynniki pierwsze, a więc teksty poszczególnych autorów i  szkice o nich, stanowi najlepszy przewodnik w poszukiwaniu odpowiedzi na takie i inne pytania. Trudno o wyczerpującą recenzję tekstu rozbitego na kilkadziesiąt mniejszych tekstów, a pisanie o pisaniu na temat pisania z założenia wydaje się wtórne. Po wielogodzinnym odkrywaniu literackich Ameryk na Dolnym  Śląsku, pokuszę się zatem choćby o relację z tej nietypowej podróży.

Pociąg z literaturą znad Odry zatrzymuje się na stacjach zawierających fragmenty twórczości poszczególnych autorów, krytyczne omówienia ich pisarstwa, a także teksty o życiu literackim w ważniejszych miastach oraz szkice dotyczące dolnośląskich czasopism. Rozkład jazdy składa się na literacki obraz Dolnego Śląska po 1989 w pigułce. Spora, bo ponad 700-stronicowa pigułka nie jest trudna do przełknięcia nie tylko dzięki walorom samej twórczości Dolnoślązaków, ale także inwencji autorów w doborze tekstów i ich omówieniu oraz kompozycji i oprawie graficznej książki.

Jak w porządnym rozkładzie jazdy pociągów, tak w obszernym kompendium o dolnośląskiej literaturze trudno jest się zgubić, choć raczej należy je czytać z uwagą i w skupieniu. Antologia pod redakcją Jacka Bieruta, Wojciecha Browarnego i Grzegorza Czekańskiego rządzi się zasadą swoistego decorum. Książka jest pomyślana w ten sposób, by można było ją czytać od deski do deski, ale równie dobrze pobawić się w dolnośląską Grę w klasy i wybierać tylko niektóre rozdziały albo czytać je w innej kolejności niż nakazuje porządek numeracji stron. 

Całość zaczyna się od szkiców poświęconych dziejom trzech rodzajów literackich w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat: o współczesnej prozie pisze Wojciech Browarny, o poezji  Paweł Mackiewicz, a o dramacie Magdalena Gołaczyńska.  Po nich następuje recital „Śląskiego kwartetu”: Marka Krajewskiego, Olgi Tokarczuk, Zbigniewa Kruszyńskiego i Michała Witkowskiego, a więc autorów znanych i lubianych nie tylko na Dolnym Śląsku, z którym są związani. Od tego wprowadzenia toczą się literackie koleje losu w wiadomym regionie, zatrzymując się na kolejnych przystankach-autorach: od A-mejko do Z-awady. Wśród nich pojawiają się zarówno nazwiska znane i nagradzane (Joanna Bator, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Klara Nowakowska, Tomek Tryzna), jak i dopiero wschodzące na arenę literatury. Poświęcone im teksty są interesujące nie tylko ze względu na treść, ale i urozmaiconą formę: od szkicu krytycznoliterackiego i recenzji po wywiad czy nawet „rozmowę-widmo”. U kresu drogi znajdziemy jeszcze teksty poświęcone życiu literackiemu w kilkunastu miastach regionu oraz dolnośląskim czasopismom.

Z Rozkładem jazdy doskonale współgra motto, będące przewrotnym wierszem Tymoteusza Karpowicza, patrona całego przedsięwzięcia, od którego pożyczono zresztą tytuł książki. Uznanie i podziw bez wątpienia budzi też samo jej wydanie w twardej, żółtej okładce oplecionej siecią linii kolejowych odchodzących od bijącego serca literatury. Kolejowe elementy graficzne przewijają się przez cały Rozkład jazdy, przydając mu klimatu literackiej podróży. Jedną z niewielu pomyłek są dla mnie umieszczone na początku każdego rozdziału podobizny pisarzy, które chyba miały być ich karykaturami…  Jednak to moje subiektywne odczucie (na które chyba mogę sobie pozwolić w morzu bądź co bądź subiektywnych sądów o literaturze) i tak nie przyćmiewa satysfakcji z obcowania z kawałem dobrej, literackiej roboty.  

Niezależnie od tego czy istnieje pisarska, dolnośląska tożsamość i czy twórczość Dolnego Śląska pozytywnie wyróżnia się na tle innych regionów, Rozkład jazdy w znakomitym stylu przypomina, że literatura nigdy nie jest oderwana od świata, z którego wyrasta i który jest naturalnym, przyrodzonym świadkiem jej rozwoju. Jako uczestnikom życia literackiego nie pozostaje nam nic innego, jak temu rozwojowi się przyglądać, wierząc własnym oczom i pomocy drogowskazów, wśród których Rozkład jazdy  nie ma sobie równych.

***

Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni Tajne Komplety.