poniedziałek, 22 lipca 2013

Ignacy Karpowicz "Niehalo"

CIERPIENIA WSPÓŁCZESNEGO WERTERA

Ignacy Karpowicz już w przedmowie do Niehalo informuje czytelników, że jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistych postaci, książek, relacji i stosunków międzyludzkich nie jest wynikiem zamierzeń autora. Jest wynikiem ciągłego namnażania się, które sprawiło, że nic już nie zdarza się po raz pierwszy, tylko powtarza do bólu i znudzenia[1]. W rozmowach z dziennikarzami deklaruje jednak, że w swojej pierwszej powieści nie miał zamiaru tworzyć bohaterów-ikon będących chodzącymi portretami współczesnych ludzi[2]. Czy wykreowana przez niego postać  faktycznie nie mówi głosem żadnego pokolenia? Czy jego słowa, myśli i zachowania nie są – zgodnie z wolą autora czy jej wbrew – bliskie ludziom żyjących w naszej rzeczywistości?

Bohaterem debiutanckiej powieści Karpowicza jest Maciek, który w pewnych sferach życia także dopiero stawia pierwsze kroki. Poznajemy go, kiedy wkracza w dorosłość jako student ostatniego roku polonistyki, a jednocześnie redaktor lokalnej gazety „Wiadomości Podlasia”. Maciek mieszka z rodziną w Białymstoku, pisze pracę magisterską, w wolnym czasie spotyka się ze swoją dziewczyną.

Tak prosto i banalnie brzmiałaby jego charakterystyka, gdyby pominąć pewien stan, który znacząco wpływa na życie bohatera, kształtuje poglądy na fundamentalne sprawy i organizuje drobne szczegóły dnia codziennego. Tym stanem jest frustracja. Jej przyczyn warto zacząć szukać w rzeczywistości najbliższej bohaterowi, czyli w sferze osobistej i rodzinnej, a dalej w specyfice polskich realiów. Życie rodzinne Maćka i stosunki panujące między domownikami są kształtowane przez zbiór reguł, do których na pewno nie należą wzajemny szacunek, zaufanie czy skłonność do kompromisu. Maciek przedstawia standardowy poranek w polskiej rodzinie standardowej, klasy średniej dolnej (bardzo) jako coś podobnego do meblościanki, tyle że nie z płyt wiórowych, ale z wielokroć cerowanych słów[3]. Takiej „meblościanki” nie da się przesunąć, przestawić, ruszyć z miejsca, można za to zbudować z niej solidny mur, który i tak już wyrósł pomiędzy członkami rodziny.

Tożsamość Maćka w dużej mierze konstruuje właśnie indywidualna i specyficzna sytuacja rodzinna. Nie każdy ma na koncie doświadczenie nagłej śmierci matki i brata oraz co najmniej chłodnej relacji z ojcem. Wrodzona czy nabyta nadwrażliwość bohatera może kazać mu traktować te zdarzenia jak traumę, która uniemożliwia poczucie spełnienia i szczęścia. Uraz dodatkowo potęguje fakt, że nawet za życia członków rodziny ich relacje nie układały się wzorcowo.

Maciek nie znajduje też spełnienia w związku z dziewczyną, bo nawet w miłości nie potrafi być szczery. Trudno w ogóle nazwać miłością kochanie kogoś mimochodem i jakby od niechcenia. Bliższa, choć równie osobliwa relacja zdaje się go łączyć z przyjaciółką Anetą. To właśnie z nią zdradza Agnieszkę, mimo że seks nie wiąże się dla niego z żadnym zaangażowaniem czy choć przyjemnością. Uważa, że do seksu nie potrzeba miłości, a jedynie miejsca. Widzi jednak bezsens swojej relacji z Agnieszką, a tym, czego mu brakuje, nie jest erotyczna rozrywka, ale trwały związek pełen zaufania i ciepła. Maćka nie nauczono w domu, jak kochać, więc za prawdziwą miłością tęskni jak za czymś nieznanym. 

Na jego kontakty z otoczeniem przekłada się jego nienawiść do samego siebie. Swoje rozgoryczenie, niespełnienie i złość przelewa na innych, co jest doskonale widoczne za sprawą języka, w którym się o nich wyraża. Nie daje jednak po sobie poznać głębokiej pogardy, jaką żywi wobec ludzi, z którymi na co dzień obcuje i bez szczególnego zewnętrznego przymusu wykonuje swoje obowiązki. Przymusem, który popycha go do poprawiania w kółko fragmentów pracy magisterskiej, pisania optymistycznych felietonów z cyklu Tuba młodości czy spełniania zachcianek współpracowników, jest jego wewnętrzna niespójność, tytułowe niehalo. Karpowicz doskonale ją odzwierciedla,  wkładając w usta Maćka slogany reklamowe, retorykę programów publicystycznych czy elementy slangu młodzieżowego. Maciek nie dość, że podporządkowuje się woli innych i rzadko mówi to, co myśli, posługuje się obcym mu stylem, korzystając z konwencji reklamy czy felietonu.  Źródłem frustracji i cierpień bohatera może być więc sam fakt nieprzystawalności języka do rzeczywistości, nieumiejętność wyrażenia w nim siebie i skomunikowania się z innymi. Skazanie się na samotność w niezwykle dotkliwym wydaniu: na więzienie własnego prywatnego języka, klatkę swoich myśli.

Alergię wywołuje u Maćka również etos bogoojczyźniany, a czasy omawiania na studiach lektur z epoki romantyzmu i pozytywizmu wspomina jak ciężką chorobę. Maciek nie potrafi mówić o polskim katolicyzmie i patriotyzmie inaczej niż w sposób prześmiewczy, śmiejąc się jednak przez łzy pełne złości i goryczy. Ewidentnie najbardziej ciąży mu religijna hipokryzja i dewocja, które personifikuje w postaciach członkiń Katolickiego Koła Nurkowego Seniorek.  Na tworzonych w wyobraźni karykaturach nie może zbudować własnego systemu wartości, a w świecie realnym nie znajduje niczego, co mogłoby stanowić punkt odniesienia dla życiowych wyborów.

Zamknięty jest dla niego także świat materialnych przyjemności, na które zwyczajnie go nie stać przy zarobkach 896,73 zł brutto. Maciek jest wyraźnie rozczarowany polskimi realiami po transformacji, która w rejonie Białegostoku zdaje się docierać później i przebiegać wolniej. Polska boli bohatera podwójnie: w sferze konserwatywnych i obłudnych wartości oraz w sferze materialnej, która uniemożliwia mu dostatnie życie. Ważnym źródłem jego frustracji i cierpień zdają się być typowo polskie, potransformacyjne realia, którym nie potrafi zaradzić. Doskonale widzi panujący w kraju chaos polityczny, gospodarczy i społeczny, i dogłębnie odczuwa go na własnej skórze. Bohater czuje się skazany na los, który od lat wiedzie i zdaje się nie dostrzegać opcji jego odmiany za sprawą własnych sił.

Maćka cechują bowiem wrodzony pesymizm i niechęć do zmian, będące kolejną przeszkodą na drodze wiodącej do szczęścia. Od zawsze czuje się przegrany, ale jedyną decyzją, jaką w obliczu tej sytuacji podejmuje, jest brak działania. Prezentuje postawę pasywną, płynąc z rzeką zdarzeń, której nurt jego zdaniem od zawsze mu nie sprzyja. Bohater wyraźnie gardzi światem, który go otacza, ale się przeciwko niemu nie buntuje. Widzi bardzo niewiele istotnych spraw, na które mógłby mieć realny wpływ. Przyszłość maluje się w podobnie nieciekawych barwach, co jego dotychczasowa egzystencja, a przynajmniej tak postrzega nią on sam. Uważa się za nadwrażliwca nieprzystającego do zastanego świata i porównuje do Wertera, którego chce w sobie zabić. Jedyną formą sprzeciwu jest pogrążenie się w sferze wyobraźni lub samobójstwo, a więc formy ucieczki od rzeczywistości, a nie walki czy próby jej zmiany.

Dopiero pod wpływem alkoholu wyłania się wizja sensownego, szczęśliwego życia. Prostego, wypełnionego pracą, poświęconego miłości i wychowywaniu dzieci. Jako jedną z zalet stanu upojenia Maciek wymienia uproszczenie świata, który na co dzień go męczy i przytłacza. Tęskni za prostym i klarownym światem pełnym przejrzystych zasad, choć nie tych radykalnie narodowo-katolickich, z którymi spotyka się na co dzień w społeczności Białegostoku. Wydaje się, że bohater pragnie nieskomplikowanego życia i tradycyjnego modelu rodziny. Na trzeźwo jedyną możliwą okazuje się jednak odpowiedź, że życie jest po prostu mniejszym złem niż nieżycie[4]. Jego egzystencja nie zmierza ku jakiemuś określonemu celowi i nie rządzą nim żadne wyższe pobudki. Celem dnia codziennego, który poznajemy na stronach Niehalo, jest wykonanie zawodowych obowiązków przy jak najmniejszym wysiłku oraz uniknięcie rodzinnych scysji. Nawet w świecie wyobraźni i fantazji, kiedy Maciek zyskuje niezwykłą możliwość zwinięcia rzeczywistości niczym brudnego dywanu, okazuje się, że nic poza nią nie ma, że pod zewnętrznym światem nie kryje się żadna głębia, wyższa wartość, drugie dno. Mimo to na końcu powieści bohater rezygnuje z samobójstwa i eskapistycznych wizji, opowiadając się po stronie tej zużytej i chwiejącej się rzeczywistości.

Czy jej współczesny, ponowoczesny charakter ma decydujący wpływ na kondycję bohatera? Na pewno musi się mierzyć z jego konsekwencjami w postaci panoszącego się języka popkultury i konsumpcjonizmu, brakiem autorytetów moralnych i określonego celu istnienia. Maciek jest niepewny siebie i zagubiony wśród wartości życiowych i relacji międzyludzkich, za co w pewnym stopniu odpowiada specyfika czasów, w których przyszło jemu i nam żyć. Jeśli poprzez postać Maćka Karpowicz mówi coś o kondycji współczesnego człowieka, to stawia niezbyt dobrze rokującą diagnozę. W myśl jego pierwszej powieści przedstawiciel naszych czasów jest sfrustrowany, zagubiony, niepewny siebie, bierny, a przede wszystkim nieszczęśliwy.

***

[1] I. Karpowicz, Niehalo, Wołowiec 2006, s. 5.
[2] Idem: Absurd w Białymstoku, absurd pod palmami. Rozmowę przeprowadził Bartosz Staszczyszyn, „Tygodnik Powszechny” 2006, nr 32, dod. s.16.
[3] Idem, Niehalo…, s. 15.
[4] Ibidem, s. 69.

2 komentarze:

  1. Trafiłem tu przypadkiem. Zachęciłaś mnie do kupna tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, udanej lektury :)

    OdpowiedzUsuń