środa, 24 lipca 2013

Ignacy Karpowicz "Cud"

MIŁOŚĆ PO CZASACH ZARAZY

Grono postaci Cudu jest zdecydowanie bogatsze niż w debiucie Karpowicza, ale jego członkowie są nieszczęśliwi w porównywalnym stopniu, co Niehalowicze. Wszystkich bohaterów drugiej powieści autora wyraźnie trapią problemy z miłością, a źródło niepowodzeń w związkach partnerskich zdaje się zaś tkwić w samych postaciach. Główną przyczyną cierpienia bohaterów jest nieumiejętność zbudowania stabilnej tożsamości i życia w zgodzie z nią. Co stanowi źródło takich zaburzeń? 

Mogłoby się zdawać, że fabuła motywowana spotkaniami kolejnych bohaterów z żywym trupem niewiele mówi o dostępnej nam rzeczywistości czy psychologii człowieka. W tekście naznaczonym sporą dawką fikcji, do tego wykorzystującym mozaikę stylów, gatunków i konwencji literackich, trudno usłyszeć choćby echo tzw. prozy zaangażowanej. Niebywałą wyobraźnię i umiejętności językowe, którą Karpowicz pokazał w Niehalo, brawurowo rozwija w drugiej powieści. Właściwa narracja Cudu, pełna motywów zaczerpniętych z literatury kobiecej, komedii pomyłek czy nawet ikonografii chrześcijańskiej, dodatkowo jest przerywana partiami wygłaszanymi przez drugiego narratora. Jest nim wiecznie nietrzeźwy ojciec głównego bohatera, Mikołaja, który opowiadając historię swojej rodziny, posługuje się uwspółcześnionym stylem biblijnym pełnym rubasznego humoru rodem z literatury sowizdrzalskiej.

O kondycji bohaterów, mogących być reprezentantami ludzi żyjących w nas i pośród nas, wiele można jednak wywnioskować na podstawie ich miłosno-erotycznych perypetii wysuniętych na pierwszy plan w warstwie fabularnej Cudu. Żadna z postaci nie potrafi stworzyć stałej i satysfakcjonującej relacji, a związki, w których żyją są naznaczone fikcyjnością lub przypadkowością. Anna, zanim zakocha się w trupie, uprawia tylko niezobowiązujący seks; podobnie postępuje Mikołaj, który nie jest pewny uczuć do swojej dziewczyny. Dziewczyna ta, Marysia, ukrywa swoją homoseksualną tożsamość, którą odkrywa w sobie także Ala, nieszczęśliwa żona zapracowanego męża. W nieudanym małżeństwie tkwi również matka Mikołaja, Halinka. Prawdziwa miłość zdaje się przynależeć tylko do sfery fantazji (wyidealizowana miłość Artura do Anny czy Anny do trupa Mikołaja) lub przeszłości (głębokie uczucie Helenki do nieżyjącego męża); albo więc nie istnieje, albo przeminęła razem z odchodzącym już pokoleniem babci Mikołaja. Nie zmienia to faktu, że bohaterowie tęsknią za ciepłymi uczuciami, brakuje im trwałej bliskości z drugim człowiekiem i na swój sposób do tego dążą. Potrzeba im jednak dopiero cudu, by taki stan osiągnąć, by odważyć się związać z osobą tej samej płci lub przypomnieć o uczuciach rodzicielskich i właściwych relacjach panujących w rodzinie.

Bez ingerencji zdarzeń ze świata nierzeczywistego bohaterowie tkwią w rzeczywistości stworzonej pod pewnymi względami na kształt świata płynnej nowoczesności. Jego konsekwencje w postaci życia z dnia na dzień, braku głębszych refleksji i nieumiejętności stworzenia pełnej relacji z drugą osobą boleśnie ich dotykają, skazując na poczucie samotności i wewnętrznej pustki. Nie sposób określić, czy głównym źródłem takich zachowań jest samo życie w ponowoczesnych czasach, sprzyjających kruchości relacji międzyludzkich, czy indywidualne czynniki determinujące taki sposób postępowania bohaterów. Wyraźnie zaś widać, że jest on przyczyną ich cierpień, bo wszyscy tęsknią za prawdziwą miłością.

W świetle charakterystyki bohaterów Cudu człowiek według Karpowicza jawi się jako postać słaba i zagubiona, która nie potrafi odnaleźć sensu w swoim istnieniu otaczającej rzeczywistości, szuka więc tego sensu gdzie indziej, choćby miała to być wymyślona miłość do trupa. W przypadku niektórych postaci przyczyn takiego stanu można upatrywać w ich nieszczęśliwym dzieciństwie, wychowaniem przez despotycznych, nieobecnych bądź pogrążonych w nałogu rodziców czy życiem w społeczeństwie, które nie akceptuje odmienności.  Postacie Karpowicza tkwią w nieautentyczności lub zakłamaniu, ślepo postępując w zgodzie z obowiązującymi ich społecznymi oczekiwaniami. Bohaterowie zdają się istnieć jakby dla świętego spokoju, nie zagłębiając się w meandry zbyt skomplikowanej rzeczywistości. Nie dbają o cel i sens swojej egzystencji, bo nie są jej do końca świadomi. Odkrywają siebie dopiero wtedy, gdy wychodzą poza dotychczasowe, przybrane „ja” i próbują być szczęśliwi na własny, indywidualny sposób. Dochodzi do tego jednak wyłącznie za sprawą tytułowego cudu.

Trudno zatem orzec, czy w realnym świecie modelowy człowiek Karpowicza potrafiłby odkryć równowagę między własnym wnętrzem a rzeczywistością, zdobyć się na bliskość z otaczającymi go ludźmi i osiągnąć szczęście. Dominująca w debiutanckiej powieści Karpowicza koncepcja człowieka jako jednostki pasywnej, zagubionej i niepewnej, a przez to nieszczęśliwej, znajduje w Cudzie podobną realizację, choć w postaciach innych bohaterów.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz