środa, 24 lipca 2013

Ignacy Karpowicz "Nowy kwiat cesarza"

WSZYSCY JESTEŚMY TURYSTAMI

W gatunkowym miszmaszu trzeciej książki Karpowicza, gdzie dominuje reportażowy tekst o Etiopii, sposób konstrukcji bohaterów odgrywa zdecydowanie mniejszą rolę niż w Niehalo i Cudzie.  Główną i jedyną znaczącą dla moich poszukiwań postacią jest podmiot mówiący Nowego kwiatu cesarza. Wypowiada się on jednak aż trzema głosami: narratora, autora i bohatera, które należą do jednej osoby. Różni się ona od poprzednich bohaterów Karpowicza nie tylko ze względu na sposób wypowiadania się i gatunek książki. Mimo że nie poznajemy jej w sposób tak pogłębiony jak Maćka z Niehalo czy Anny z Cudu, daje się zauważyć, że stoi ona do nich w pewnej opozycji.

W przeciwieństwie do poprzedników, narrator Nowego kwiatu cesarza nie jest nieszczęśliwy, a przynajmniej nie w sposób tak ostentacyjny. Choć poświęca część swoich refleksji afrykańskiej biedzie, nierównościom rasowym czy małości własnego życia wobec uniwersum, na co dzień nie boryka się z wyraźnym cierpieniem. Zainteresowanie, z jakim zwiedza i opisuje Etiopię zdaje się świadczyć o satysfakcji, którą czerpie z podróżowania. Mimo, że posiada pewne cechy typowe dla człowieka ponowoczesnego, jak mentalność otwarta na nowe idee i wartości czy brak przywiązania do jednego miejsca, nie stanowią one przyczyny jego udręki. Przeciwnie, zapewniają mu poczucie sensu i spełnienia. Choć ponowoczesność kojarzy się raczej z krajami Zachodu, a Karpowicz posługuje się przykładem afrykańskim, jego postać doskonale rozumie zasady rządzące współczesnym światem i potrafi się w nim odnaleźć.

Bohater bez trudu uznaje wielość istniejących prawd, systemów wartości, praktyk kulturowych i religijnych. Zwiedzając kolejne etiopskie świątynie, zdaje się je traktować  jak rodzaj atrakcji turystycznej. Opisuje symbole i zwyczaje religijne z zainteresowaniem, ale bez wzmianki o ich głębszym wymiarze. Czuje się dzieckiem Kościołów Wschodu, przez które został ochrzczony, ale jednocześnie przyznaje się do swojej „chrześcijańskiej bylejakości”. Mimo że nie praktykuje przypisanej mu religii, modli się do jakiegoś Boga, obnażając przed nim własne lęki i słabości. Zbyt mało wiemy o bohaterze, by móc określić potencjalne źródło takiego stanu. Bohater nie postrzega siebie jako kogoś wyjątkowego, ma świadomość własnej małości i nieuchronności śmierci, po której nie widzi dalszego ciągu. Dobrze wie, że nic nie znaczy jako mikry element ogromnego świata.

Nie wiadomo, który ze wzorów osobowościowych Baumana (jeśli w ogóle któryś z nich) odpowiada charakterowi bohatera w jego codziennym życiu w miejscu stałego zamieszkania. Podczas opisywanej podróży do Etiopii przynajmniej jego część jest Baumanowskim turystą[1].

Wyjeżdżam, żeby: coś załatwić, odpocząć, zobaczyć, zrozumieć, zapomnieć, przemyśleć, napisać, przeczytać, obejrzeć, zaprzyjaźnić się, zerwać związek, pójść z kimś do łóżka, nie iść z kimś do łóżka już nigdy więcej etc. Tak czy owak idzie o potoczne naładowanie akumulatorów, nachwytanie obrazów, nazbieranie doświadczeń i – często kiepskiej jakości – przemyśleń. Tak instrumentalne kształtowanie podróży sprawia, iż „ja” pojedynczy rozłamuję się na dwa półbuty: obytego-w-świecie staruszka i nieobytego-w-świecie młodzieńca[2].

Nieobyty-w-świecie młodzieniec”, który pragnie doznawać coraz to nowych wrażeń, jest łudząco podobny do Baumanowskiego turysty. Wzór ponowoczesnej osobowości ma być jednak w założeniu socjologa realizowany we wszystkich sytuacjach życiowych, zaś postać z książki Karpowicza jest turystą w sensie dosłownym. Młodzieńcza część jego osoby każe postępować bohaterowi podczas podróży w myśl założeń Baumana, czyli poznawać, doznawać, obserwować, chłonąć. Duch „staruszka” pozwala mu jednak zachować dystans do nowych wrażeń i unikać związanych z nimi sideł hedonizmu, nihilizmu czy bierności. Taki podział osobowości postaci występuje w sferze deklaracji, jednak w tekście Nowego kwiatu cesarza zdaje się dominować postawa otwartego i ciekawego świata turysty. Mimo bagażu wiedzy przywiezionego z domu, bohater-narrator nie występuje w spotkaniach z tubylcami jak uczony przedstawiciel lepszego świata. Z wyraźnym zainteresowaniem doświadcza ich odmienności i kolekcjonuje coraz to nowe wrażenia.

Oddziaływanie otaczającego świata zdaje się być w przypadku tej postaci jedynym pewnikiem, ponieważ nie mamy dostępu do szczegółów jej biografii. Trudno stwierdzić, czy ponowoczesność stanowi źródło cierpień bohatera, bo daje się on poznać tylko w jednej sferze życia: w podróży. Część osobowości, którą przy tej okazji prezentuje, wydaje się raczej korzystać z szans i wyzwań, jakie niesie ze sobą życie w dobie płynnej nowoczesności. Karpowicz nie zrezygnował jednak całkowicie z upodobania do bohaterów wewnętrznie słabych, ukradkiem sugerując, że za odważnym podróżnikiem kryje się tchórzliwe dziecko.

***

[1] Bauman wyróżnia cztery typy osobowości ponowoczesnej: model spacerowicza, włóczęgi, turysty i gracza. Domenę zainteresowań turysty stanowi poszukiwanie wrażeń i pragnienie przygody. Turysta nie jest bezdomny, dlatego nie musi podróżować, lecz robi to z własnej woli. Uważa się za artystę i pragnie, żeby świat zmieniał się pod wpływem jego przeżyć. Poszukuje odmienności od rodzinnego domu, ciągle się jednak do niego odnosi i z nim porównuje odwiedzane okolice. Czuje się bezpiecznie i bez wahania przedstawia innym swoje wymagania. Turysta nieraz zachowuje się jak antropolog wśród tubylców, których życie chce poznać, nie zdradzając niczego o sobie. Por. Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa 1994, s. 30-33.
[2] I.Karpowicz, Nowy kwiat cesarza, Warszawa 2007, s. 227.


2 komentarze: