poniedziałek, 11 listopada 2013

Alice Munro "Widok z Castle Rock"

Z DALEKA WIDOK JEST PIĘKNY  

Z daleka widok jest piękny: malownicze wzgórza Szkocji, błękit rozległego oceanu, obiecujące wybrzeże Ameryki. Podróż taką trasą odbywają przodkowie Alice Munro, których tegoroczna noblistka uczyniła bohaterami książki „Widok z Castle Rock”. Jak ich losy wyglądają z bliska? Ciepło i bezpiecznie, bo choć wszyscy muszą zmagać się z rozmaitymi trudami życia, czuwa nad nimi pióro niezwykle wyrozumiałej i wrażliwej autorki.  

Alice Munro opisuje dzieje własnej rodziny w dwunastu powiązanych ze sobą opowieściach. Autorka nie trzyma się sztywno kronikarskich faktów, lecz śmiało puszcza wodze wyobraźni, jedynie bazując na wspomnieniach przodków. „Widok z Castle Rock” nie jest zatem typowym dla pisarki zbiorem opowiadań, a swego rodzaju sagą rodzinną, w której wiara w duchy ze szkockich wiosek miesza się z wiarą w amerykański sen. 

Czas akcji obejmujący tak długi okres w historii oraz umiejscowienie jej na dwóch kontynentach pozwala autorce ukazać bohaterów w rozmaitych życiowych sytuacjach. W pierwszej z dwóch części książki Munro przenosi nas do XIX-wiecznej Szkocji, gdzie jej protoplaści, Laidlawowie, wiodą życie górskich pasterzy. Powszedniość ich doli przeplatają wspomnienia o jeszcze wcześniej żyjących przodkach, czasem bardzo wdzięczne i barwne, jak choćby to o Willu O’Phaupie, ostatnim na ich ziemi człowieku, który rozmawiał z elfami. Codzienne życie rodziny przebiega jak ustalony rytuał, zgodnie z rytmem przyrody i zajęć w gospodarstwie. Prostota i ubóstwo losu Laidlawów nie oznacza jednak miałkości ich charakterów. Bohaterowie zdobywają się w końcu na odwagę, żeby przebyć cały ocean w poszukiwaniu lepszego życia. Długa morska podróż, podczas której przychodzi na świat kolejna członkini rodu, wieńczy pierwszą część „Widoku z Castle Rock”. 

Druga przedstawia historię bliższej rodziny autorki i wspomnienia samej Alice Munro obejmujące jej młodość i dorosłe życie aż po lata 90. XX wieku. Pisarka opowiada o swoich pierwszych miłościach, małżeństwie rodziców i dziadków, relacji z ojcem i pracy w charakterze służącej, od której uciekała w świat coraz bardziej fascynujących ją książek. Dobrze wie, że roztoczone wokół niej zielone wzgórza to te same, po których biegała rudowłosa Ania Shirley. Sama niejednokrotnie wybiega poza krąg pętających ją konwenansów i ograniczeń, choćby chodziło o zwykłą jazdę rowerem. Autorka pokazuje świat powoli zmieniającej się obyczajowości, w którym można już po cichu rozmawiać o seksie, ale przed ślubem nadal trzeba przyrzec babci, że będzie się dobrą żoną dla swojego męża. Umiejętnie przedstawia dobrze nam znaną przestrzeń skomplikowanych relacji międzyludzkich, w której miłość jest coraz trudniejsza. 

Mimo pokaźnej ilości bohaterów, autorka z uwagą przygląda się każdemu z nich z osobna, wczuwając się w jego emocje, myśli, lęki i marzenia. Intymna perspektywa czyni jej opowiadania ciekawymi, choć przesadne wydają mi się umieszczone na okładce książki określenia „trzymające w napięciu, zaskakujące, ściskające gardło”. „Widok z Castle Rock” to proza niezwykle wyciszona, stonowana i pełna refleksji, a narracja prowadzona jest prostym, niemal przezroczystym językiem. Trudno tu o zaskakujące zwroty akcji, lecz nie o to przecież chodzi w pisarstwie Kanadyjki. Sposób, w jaki przedstawia emocje i przeżycia bohaterów, zdaje się składać na uniwersalne ludzkie doświadczenie i choćby cząstkową prawdę o człowieku, co stanowi największą siłę twórczości Alice Munro. 

7 komentarzy:

  1. Ciekawie się zapowiada. Interesująco zachęcasz do przeczytania.
    A słowa umieszczane na okładkach mające zachęcić do kupienia książki niejednokrotnie zupełnie pisane są tak ad hoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę napisać, że z przyjemnością odnotowałam Twój blog w blogosferze, gdyż nie piszesz o nowościach. Trzymaj tak dalej. Obserwuje twój blog i będę powracać.
      W wolnym czasie dokonam przeglądu, gdyż ciekawe książki zaprezentowałaś.

      Usuń
    2. Dziękuję, jest mi ogromnie miło! O szczególnych starociach też tu raczej nie piszę, zresztą - "wiek" książki chyba nie ma znaczenia ;) Nowości czytuję, ale nigdy nie mogę za nimi nadążyć, a już tym bardziej z ich recenzjami.
      PS Na okładce "Widoku z Castle Rock" adekwatne do treści i naprawdę ładne jest przynajmniej zdjęcie, czego niestety nie mogę powiedzieć o nowych polskich wydaniach pozostałych książek Munro...

      Usuń
  2. Cudny blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Może sięgnę po tę książkę w przyszłości, gdyż wydaje mi się, że tematyka mi niezbyt odpowiada, przynajmniej na ten moment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się tak wydawało, a jednak to przyjemna lektura na jesienny wieczór :) Tematyka nie jest tu tak ważna jak styl Munro, a zwłaszcza sposób opisywania bohaterów, który składa się na to "coś", co tworzy klimat książki.

      Usuń