piątek, 21 lutego 2014

Gérard de Nerval "Śnienie i życie"


ŚPIĄCY KRÓLEWICZ Z PARYŻA

Sen bywa przyjemną odskocznią od rzeczywistości albo pułapką niekończących się koszmarów. Niezależnie od treści snów, granica między nimi a jawą jest wyraźnie odczuwalna przez naszą świadomość. Można jej jednak nie uznawać i nieustannie szamotać się w objęciach Morfeusza, jak czynił to Gérard de Nerval - za swoich czasów wariat, nieuleczalny onanista i obłąkaniec, który spacerował z homarem na smyczy, a dziś nieco zapomniany przedstawiciel francuskiego romantyzmu.

Szczególnego rodzaju Nervalowskie „życiopisanie” obejmowało nie tylko literacki obraz świata realnego, ale i tego, który tworzył za zamkniętymi oczami. „Śnienie i życie” zawiera zbiór autobiograficznej prozy Nervala, będącej owocem lat 1850-1855 – okresu szczytowej formy jego talentu, a zarazem kulminacyjnego etapu choroby psychicznej.  Teksty te tworzą osobliwą kronikę szaleństwa, w której utrwalanie historii własnego obłędu jest jednocześnie poszukiwaniem samego siebie między najczarniejszą rozpaczą a harmonią płynącą ze zjednoczenia z naturą.

Tom znakomicie opracowany przez Tomasza Swobodę i Ryszarda Engelkinga składa się z trzech części.  Pierwsza, najwyraźniej naznaczona duchem romantyzmu, zawiera opowiadania zatytułowane na cześć bliskich sercu narratora kobiet – „Sylwia”, „Aurelia” i „Pandora”. Nerval powraca w nich do czasów dzieciństwa i młodości, które upłynęły pod znakiem młodzieńczych marzeń i uniesień, ale też bolesnych rozczarowań i niespełnionych miłości.  Już w „Sylwii”, która tak zachwyciła Umberto Eco ciągłym następstwem retrospekcji i antycypacji, odczuwalna jest atmosfera nieokreśloności. Mimo prostego języka i tradycyjnego opisu bohaterów, świat przedstawiony wydaje się jakby spowity mgłą. Apogeum wizji z pogranicza jawy i snu odnajdziemy jednak w „Aurelii, czyli Śnieniu i życiu”. Najbardziej mroczny i tajemniczy tekst ze zbioru Nervala jest pełen urojeń co do jego własnej osoby i otaczającego świata.

Druga część tomu odznacza się większym realizmem. „Noce październikowe”, „Zamki Bohemy” oraz „Przechadzki i wspomnienia” zawierają wrażenia autora z bliższych i dalszych podróży. Poznajemy m.in. różne oblicza XIX-wiecznego Paryża – to posępne i łotrowskie, lecz także tętniące artystycznym życiem tamtejszej cyganerii. Z cierpiącego Wertera Nerval zamienia się w beztrosko obserwującego miejskie życie flâneura. W trzeciej części książki, minipowieści „Przemytnicy”, widzimy go zaś jako profesjonalnego i dociekliwego pisarza, który z uporem maniaka szuka w niezliczonych bibliotekach i antykwariatach niezbędnej mu do powstającej powieści biografii niejakiego księdza de Bucquoy. Oprócz procesu rozwiązywania ciekawej zagadki znajdziemy tu interesujące uwagi o ówczesnym czytelnictwie, księgarstwie i życiu literackim. Odkrywamy też pogodne oblicze autora, który chociaż chwilami potrafi być zwyczajnie szczęśliwy.

Całość prozy Nervala zawarta w „Śnieniu i życiu” jest jednak przesiąknięta głęboką melancholią, o której pisał Marek Bieńczyk. Stan ten wynika z doświadczenia nieodwołalnej straty dzieciństwa i miłości, do których Nerval tak często odwołuje się w swojej twórczości. W niej też podejmuje próby odnalezienia własnej tożsamości, jednak niezwykle trudno jest dokonać samookreślenia w gąszczu nieokreśloności. Rozmyte granice nie tylko między jawą a snem, ale i sąsiadowanie ze sobą różnych czasów i miejsc, postaci historycznych i zmyślonych nie sprzyja poczuciu spójności. Nie pomaga nawet prosty i klarowny język, którym posługuje się w swoim pisarstwie. Współistnienie różnych bytów na przestrzeni jednego tekstu może wynikać z przekonania Nervala o własnej dwoistości, o którym wspomina w „Aurelii”. Nierzadko wydaje mu się, że mieszka w nim dusza Napoleona i namawia do wielkich czynów lub czuje obowiązek ułożenia na nowo historii ludzkości, bo rzekomo ma wpływ na ruch księżyca. Może to właśnie czający się w umyśle Nervala sobowtór skłonił go do popełnienia samobójstwa?

Wielka szkoda, że romantyków czytają dziś tylko studenci filologii i nieliczni Ostatni Romantycy, bo we współczesnej literaturze próżno szukać tego, co typowe m.in. dla prozy Gérarda de Nerval. Balansowanie na granicy jawy i snu, pochwała szaleństwa i podszyta smutkiem, wyidealizowana miłość składają się na specyficzny klimat prozy, w której bez problemu powinien odnaleźć się także i dzisiejszy czytelnik. Poetyka oniryzmu i melancholii nie musi być nudna, jeśli tylko poświęcimy chwilę uwagi, by się w nią wczuć. Piękne wydanie książki dodatkowo sprawia, że aż chce się po nią sięgnąć i czytać, żyć i śnić.

***

Recenzja ukazała się na stronie literatki.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz