poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Wioletta Grzegorzewska "Guguły"

DOJRZALE O NIEDOJRZAŁOŚCI

Powrót do kraju lat dziecinnych jest w literaturze tematem ogranym, a przez to ryzykownym. Wioletta Grzegorzewska za sprawą książki „Guguły” z wyróżnieniem zdała jednak egzamin z pisarskiej dojrzałości.

W zbiorze krótkich opowiadań autorka odtwarza świat PRL-owskiej wsi, a zarazem powołuje do życia nową, zmitologizowaną i baśniową rzeczywistość. Dzieciństwo Loletki, narratorki i głównej bohaterki książki, upływa pod znakiem ludowych wierzeń, do których należą ściągające burzę pająki i potwory, porywające niegrzeczne dzieci. Jasną stronę dorastania stanowi włóczęga po polach z kotem Czarnym, kolekcjonowanie zapałczanych etykiet i obserwowanie wyprawiającego ptaki ojca. Ten ciekawski chłopiec w ciele dorosłego mężczyzny także jest ważną postacią książki. Guguły, czyli niedojrzałe owoce, zdają się tkwić zresztą w każdym bohaterze i w każdym z nas.

Naprzeciw magicznemu dzieciństwu Loletki wychodzi jednak budząca się w niej kobiecość i seksualność, zwiastowane przez przyjazd „ciotki z Ameryki”, czyli pierwsza miesiączka. „Guguły” przenika subtelna zmysłowość, wyczuwalna w przygodach krawcowej uprawiającej miłość ze szmacianą kukłą, scenie gry w butelkę, czy wreszcie w opisie pierwszych doświadczeń erotycznych głównej bohaterki. Książka jest także studium wykluczenia z wiejskiej, konserwatywnej społeczności. Każdego, kto odznacza się ognistym temperamentem, nie chodzi na religię czy ma myszkę na plecach, czeka bolesne doświadczenie inności.

Styl Grzegorzewskiej balansuje gdzieś na granicy wiejskiego gadania, poezji i rozmów zakwitających dziewcząt. Małe prozy autorki intensywnie oddziałują na wszystkie zmysły. Przeplatające się partie podobne do dziennika intymnego i do reportażu z polskich realiów lat 70. i 80. angażują jednocześnie emocje i intelekt czytelnika.

Opowiadania Wioletty Grzegorzewskiej to przede wszystkim oryginalna książka o dojrzewaniu, które zawsze jest procesem niedokonanym, bo trwającym aż do śmierci. Autorce udało się stworzyć piękną i mądrą balladę o ulotności życia, z którym musimy się pożegnać, zanim zdążymy skosztować wszystkich jego dojrzałych owoców.

***

Recenzja ukazała się na stronie xiegarnia.pl