czwartek, 4 grudnia 2014

Magdalena Budzińska "Zapomniane słowa"

SŁOWNIK RETRO

„Zapomniane słowa” to z założenia lektura sentymentalna, ale daleka od banału. Znani pisarze, artyści i naukowcy przypominają wyrazy, które wyszły już z codziennego użytku. Antologia pod redakcją Magdaleny Budzińskiej to niezwykle interesujący zbiór proustowskich obiektów, które pobudzają pracę pamięci i przywołują wspomnienia.

Wizyta na cmentarzu słów należy do refleksyjnych, choć niekoniecznie smutnych. Uśmiech na twarzy wywołuje już samo brzmienie niektórych wyrazów: ancymonki, bonie dydy, łapserdak, pozłotka, szmizetka. Zabawne bywają również związane z nimi historie przytaczane przez autorów książki. Często są to osobiste anegdoty wybitnych ludzi rodzimej kultury (Marka Bieńczyka, Olgi Tokarczuk, Mariana Pilota, Janusza Deglera i innych), czasem rozbudowane rodzinne opowieści („Beresić” Stanisława Beresia). Znajdzie się też esej historyczny („Braterstwo” Karola Modzelewskiego) czy naukowe opracowanie zagadnienia leksykalnego na wesoło („Obelgi, wyzwiska, wymysły” Przemysława Czaplińskiego). Każdy fragment antologii jest oryginalny i napisany z pasją, co sprawia, ze przeczytają go z przyjemnością wszyscy amatorzy polszczyzny.

Książka zapewnia wgląd nie tylko w historię języka, ale i w przemiany obyczajowości. „W dezabilu” mogła być Mickiewiczowska Zosia podczas przypadkowego spotkania z Tadeuszem. Obecnie granice intymności przesunęły się na tyle, że można po prostu powiedzieć, że była w bieliźnie. Gdzie szukać dziś „facecjonistów”, skoro zniknęły kawiarnie z dawnych lat? Odpowiedzi na to pytanie udziela Hanna Samson: „Nie tylko słowa znikają lub gubią znaczenie. Giną światy”. Antologia prezentuje opowieści, które nie wszyscy mieli szanse usłyszeć od swoich babć czy dziadków. Warto przeczytać te odnoszące się do poszczególnych słów, bo przecież każdy kawałek świata, również tego minionego, zamyka się w granicach danego języka.

Koncepcja książki opiera się na prostym, ale trafionym pomyśle Magdaleny Budzińskiej. Treść antologii jest uroczo staroświecka i niemodna w podobny sposób, co ubrania czy biżuteria w stylu retro. Przyjemnie zawiesić wzrok na słowach i czasach, które odeszły już w niepamięć.

***

Recenzja ukazała się na stronie xiegarnia.pl

2 komentarze:

  1. Czytam teraz "Letnie noce" Ireny Bączkowskiej.....w książce tej jest całe mnóstwo słów, które odeszły w przeszłość, które już znałam z innej literatury, ale sporo nieznanych, bo rzecz dzieje się na Ukrainie w początkach XX wieku...to prawdziwa uczta.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej książki... ale wierzę, kresowe opowieści mają swój urok.

      Usuń