niedziela, 25 stycznia 2015

Szczepan Twardoch "Drach"

MĄDROŚĆ ZIEMI

Lektura Dracha Szczepana Twardocha zapewnia przede wszystkim imponujące wrażenie symultaniczności. Choć opisane w jednym rozdziale wydarzenia dzieli niekiedy nawet sto lat, łączy je obecność śląskiej ziemi, w którą wsiąka wojenna krew, wypijany w rozpaczy alkohol i zapach zakazanych namiętności.




Najnowsza książka Twardocha idealnie wpisuje się w jego dotychczasową męską, brutalną i mroczną twórczość. Kanwą opowieści są tym razem dzieje dwóch śląskich rodzin: Magnorów i Gemanderów, których członków poznajemy na przestrzeni kilku pokoleń, ale w specyficzny sposób. Autor z niezwykłą zręcznością umieszcza czytelnika w centrum opisywanych światów, które są względem siebie oddalone w czasie, ale sprawiają wrażenie równoległych. Każdy rozdział rządzi się prawami własnej chronologii. Na sąsiednich stronach czytamy o uczuciowych niepowodzeniach żyjącego współcześnie architekta, Nikodema Gemandera i o wojennych trudach jego pradziadka, Josefa Magnora na froncie I wojny światowej. Częste przeskoki w czasie nie powodują chaosu, ale wprowadzają ciekawy zamęt, który nie pozwala odłożyć książki na bok.

Twardoch doskonale wie, jak uwodzić złem. W świecie Dracha śmierć pojedynczych osób nie ma żadnego znaczenia, najczystsza miłość to miłość cielesna, a biegiem wydarzeń rządzi przypadek. Zachowania bohaterów reguluje bezlitosny kodeks etyczny, na mocy którego to, co należy mówić jest silniejsze od tego, w co się wierzy. Nieustanna bliskość świata przyrody pozwala dobrze przyjrzeć się istocie człowieczeństwa. Epatowanie cielesnością, przemocą i seksem składa się na bardzo przyziemny i brutalny obraz natury ludzkiej. W opisie bohaterów Twardoch skupia się głównie na tym, co w człowieku pierwotne, a nie wykształcone przez kulturę.

Do takiego świata pasuje tylko język prosty i pozbawiony metafor. Za sprawą dużej liczby powtórzeń narracja staje się momentami rytmiczna i brzmi jak mantra, której nie zakłócają nawet obszerne fragmenty pisane po śląsku i po niemiecku. Głos wszechwiedzącego narratora, tytułowego Dracha, przydaje zaś powieści swoistej baśniowości i mocy mitu.

Twardochowi udało się stworzyć oryginalną sagę rodzinną, która odnosi się nie tylko do dziejów jednego rodu, lecz także całej ludzkości. Drach nie jest jedynie powieścią o Śląsku. Autor z ciekawej perspektywy przygląda się pierwotnej, a więc wspólnej nam wszystkim, sferze ludzkiej natury, nadając swojej książce uniwersalny wymiar. Choć mitologizowanie rzeczywistości bywa momentami nadmierne i irytujące, nie sposób nie docenić rozmachu i spójności tej wizji. Drach to godna uwagi próba przedstawienia różnych światów powracających w końcu do jednej ziemi, z której się wywodzą.

***

Recenzja ukazała się na stronie literatki.com